Swój listonosz

Swój listonosz

Każdy listonosz musi lubić ludzi. Ludzie to najlepsze co spotyka listonosza w pracy - mówi Jacek Serkiew, listonosz z Piaseczna, który 31 stycznia obchodził 40 lecie swojej pracy zawodowej. Każdego ranka układa listy w torbie i chce jak najszybciej wyjść z nimi w rejon. Bo na rejonie listonosz jest wreszcie wolny. Nawet w zimie, gdy musi się przedzierać przez zaspy śniegu, by dotrzeć do skrzynki. Jacek ma paru zaprzyjaźnionych adresatów. W zimowy dzień taki zaprzyjaźniony adresat to prawdziwy skarb. Można wejść, wypić kawę, trochę się ogrzać i porozmawiać. Porozmawiać. O tym, że córce Pani Eli urodziły się bliźniaki, a Pani Jadwiga zachorowała na raka. O tym, że list, który Jacek wczoraj przyniósł z sądu narobił dużo kłopotów.

Niektórzy dzielą się z listonoszem największymi tajemnicami. Mówią o tym, czego nie wie mąż, żona, syn ani nawet proboszcz. Ludzie ufają swojemu listonoszowi, bo to znajomości budowane przez lata z pojedynczych zdań zamienianych przez furtkę. Jednego dnia zamienisz dwa słowa o pogodzie, następnego parę zdań o dzieciach i po latach jesteś jak członek rodziny. Ludzie lubią rozmawiać ze swoim listonoszem, chociaż dziś już prawie nie piszą listów. A nawet jeśli komuś się zdarzy, to dzień po wysłaniu zadzwoni do adresata i zapyta czy list już doszedł.

tekst: Bartek Janiszewski

ZOBACZ TO

CZYTAJ TO

Czytaj to

FOTOREPORTAŻ