Melchior Wańkowicz: Karafka La'Fontaina. Prószyński i Ska. Warszawa 2010

Adam Leszczyński: „Melchior krzepi”, Gazeta Wyborcza
Czy warto dziś czytać Wańkowicza? Teksty dziennikarskie starzeją się szybko. Reportaż może i czasem jest literaturą (jak chcą tego moi koledzy z "Dużego Formatu"), ale rzadko jest literaturą ponadczasową: zmienia się język, zmieniają się zainteresowania oraz wrażliwość czytelników i zaczytywane niegdyś książki trafiają nieodwołalnie w zakurzone głębiny bibliotek. Bo kto dziś słyszał - dajmy na to - o takim Januszu Makarczyku, przed wojną znanym dziennikarzu, autorze książki o polskich próbach kolonizacji Liberii? Ciekawe, czy nazwisko Wańkowicza - przed Kapuścińskim króla polskiego reportażu - mówi dzisiejszemu czytelnikowi dużo więcej?
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75475,8259087,Melchior_krzepi.html#ixzz0xLFJtaff
Wojciech Górecki: Toast za przodków. Czarne. Wołowiec 2010
"Nowa Europa Wschodnia". Prof. Andrzej Pisowicz: Kaukaz mon amour
Kaukaz zawsze fascynował. Od starożytności ludzie widzieli w nim „skraj świata”, skałę, na której jęczał dobry „Prometeusz skowany”, albo niedostępną krainę, w której szalały złe duchy, a gdy z biegiem czasu zaczęło ich brakować – źli ludzie, rozbójnicy nazywani abrekami.
Więcej: http://www.new.org.pl/index.php?module=articles&id=182
Peter Hessler: KOŚCI WRÓŻEBNE. Tłum. Anna Katarzyna Maleszko, Świat Książki 2009
GW, Maria Kruczkowska: Opowieści z Państwa Środka (08.06.2010)
Yabaol, rosyjska dzielnica w Pekinie. W knajpie Chocolate (przez Chińczyków wymawiane: Czi-ko-li) słowiańskie piękności tańczą na rurze. Chodzi się tu na wódkę i kiszonego ogórka. Na ulicach widać zwalistych Rosjan w dresach i jaskrawo umalowane kobiety. Rosyjski to wspólny język handlarzy z Ukrainy, Uzbekistanu, Tadżykistanu czy Afganistanu. Pełno tu ciemnych interesów, cinkciarzy, prostytutek.
W knajpie na Yabaolu Hessler spotkał jednego z bohaterów " Kości wróżebnych" - Ujgura Polata. Jak pisze we wstępie, to nie jest jego prawdziwe imię - jego bohater już wyjechał do Ameryki, ale jego rodzina pozostała w Chinach.
Ujgurzy zamieszkują zachodnią część prowincji Sinkiang, wyznają islam. Dla rdzennych Chińczyków wyglądają równie obco jak Amerykanie. Właśnie ta zasadnicza obcość wszystkich nie-Chińczyków w Chinach sprawia, że na Yabaolu zawiązują się niezwykłe przyjaźnie.
"Skąd jesteś?" - spytali Chińczycy, gdy Hessler wszedł do knajpy i zamówił kluski.
Więcej... http://wyborcza.pl/1,75517,7983855,Opowiesci_z_Panstwa_Srodka.html#ixzz0sQkK1ONk
David Grann: Zaginione Miasto Z. Amazońska wyprawa tropem zabójczej obsesji, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska, WAB, Warszawa 2010

Paweł Smoleński (Gazeta Wyborcza) Dlaczego historia poszukiwań Eldorado jest czymś więcej niż tylko opowiastką dla chłopców w każdym wieku?
Nazywał się Percy Harrison Fawcett. Używał tytułu pułkownika, choć w wojskowej hierarchii nigdy nie dosłużył się tego stopnia. Pozował (a może nim był?) na angielskiego dżentelmena. Należał do Królewskiego Towarzystwa Geograficznego i wcale nie był w tym gronie największym oryginałem...
ZACHĘCAMY DO PRZECZYTANIA CAŁEJ RECENZJI W INTERNETOWYM WYDANIU GAZETY WYBORCZEJ:
http://wyborcza.pl/1,75517,7419196,Zaginione_miasto_Z__Amazonska_wyprawa_tropem_zabojczej.html